medytacja-chrzescijanska-joachim-zelek-blogW tym otwartym słuchaniu nie ma ingerencji myśli, bo nie są one potrzebne. Istnienie tu i teraz nie potrzebuje myśli.

Przypuśćmy, że przyjeżdżają tu osoby na odosobnienie medytacyj­ne i pytają cię, „Na czym polega ta praca?”. Co im odpowiedzieć?

Istotą jest to, żeby odkryć pewnego rodzaju głębokie słuchanie i otwartość, co ujawnia wielką moc i bezwład naszych ludzkich uwarun­kowań, nasze uwikłanie i przywiązanie do wyobrażeń o samych sobie i o innych, pasję, z jaką bronimy tych wyobrażeń – nie tylko z osobna, ale jako zbiorowość — oraz izolację od innych i od samych siebie, na ja­ką skazuje nas takie obronne nastawienie. Innym aspektem tego słu­chania jest odkrywanie wewnętrznej/zewnętrznej ciszy — bezruchu — przestronności, gdzie nie ma poczucia oddzielenia czy ograniczenia, od wewnątrz czy z zewnątrz.

Jeśli chcę przeniknąć te stwarzane przez siebie wyobrażenia i do­stać się w te bardziej otwarte i przestronne obszary, to co mam robić? Czy moglibyśmy zacząć w tym miejscu, w którym się właśnie znajdujemy i nie próbować się gdziekolwiek dostawać? To kolejne wy­obrażenie, dotyczące „otwartej przestrzeni”. A co się dzieje właśnie te­raz? Czy dążenie do otwartości bierze się stąd, że słyszeliśmy o czymś takim, a wewnątrz czujemy się zamknięci? Czy możemy uważnie wsłu­chać się w to, co jest teraz, zauważając zarówno swoje pragnienie otwartych przestrzeni, jak i śpiew ptaków, rytm oddechu^ Dajemy się ponieść wyobrażeniu, gdzie chcielibyśmy być, i przestajemy zwracać uwagę na to, co faktycznie się w tej chwili dzieje.

Przypuśćmy, że widzę, jak rok w rok postępuję według tych sa­mych schematów, jak jestem niewolnikiem swoich przyzwyczajeń. To może być uzależnienie od kofeiny albo od jakiejś innej substancji, mo­gą to być nawyki myślowa, na przykład obsesyjne myślenie o przyszłości. Za każdym razem widzę, co się dzieje, ale to nic nie zmienia, nie po­trafię się od tego uwolnić.

Kiedy mówisz „Widzę to, ale nie potrafię się od tego uwolnić”, to na czym polega istota takiego widzenia? Temu właśnie powinnaś się przyjrzeć i uważnie to zbadać. Czy jest to myślenie o schematach zachowań: od jak dawna się utrzymują, jak nie widać kresu tego wszyst­kiego i pragnienie, żeby temu jakoś zaradzić? Nie na tym jednak pole­ga widzenie. To jest myślenie, a nie bieżące odkrywanie pojawiania się myśli. Widzenie pojawiającej się myśli o pragnieniu wolności różni się od myśli: „Całe życie reaguję według takiego schematu i nic się nie zmienia, co mam z tym zrobić?”.

Wydaje się, że nawet gdy dostrzegam jeden schemat – na przykład myśli dotyczące przyszłości – natychmiast narzuca się nowy ciąg myśli: „Tak po prostu się dzieje i nic nie mogę na to poradzić”.

Odkrywamy nie tylko myśl o przyszłości, ale zaraz i następ­ną: „Chciałabym nie mieć tych wszystkich myśli”. Między nimi jest krótka przerwa. Najpierw pojawia się myśl o przyszłości, potem uświa­domienie sobie faktu, że ta myśl pojawiła się przed chwilą, i myśli na­tychmiast biegną dalej — „Czemu wciąż te myśli, chciałabym się od nich uwolnić” – co oznacza koniec przytomności i dalszy ciąg myślenia.